Moc wspólnej modlitwy

Właśnie mija 1 rocznica urodzin mojej wnuczki i jednocześnie chwili, w której zwróciłam się do „Faustinum” z prośbą o modlitwę. Wnuczka przyszła na świat zupełnie niespodziewanie w 29 tygodniu ciąży. Gdy dowiedzieliśmy się od zięcia, że córka została przewieziona na blok operacyjny i inkubator też przewieźli, nie pozostało nam już nic innego tylko wraz z naszym 4,5-letnim wnuczkiem uklęknąć przed dużym obrazem Jezusa Miłosiernego, jak to staramy się czynić codziennie o godz.15 i rozpocząć modlitwę słowami Koronki do Bożego Miłosierdzia. Tym razem nasza modlitwa wyglądała inaczej niż do tej pory. Najgłośniej modlił się nasz wnuczek, który przy nas nauczył się jej słów. My z mężem mieliśmy problem w głośnym odmawianiem – „miej Miłosierdzie dla nas…”, ponieważ łzy cisnęły się nam same. 

Wnuczka ważyła niewiele ponad 1400 g. Potem zaczęła się długa i żmudna walka o jej życie. Prosiłam kogo i gdzie tylko mogłam o modlitwę w intencji wnuczki i córki, która była w szoku, po tak niespodziewanym rozwiązaniu. Modliły się Siostry w Łagiewnikach, Siostry w Sanktuarium św. Anny w Aleksandrówce, modlili się znajomi, były odprawiane Msze św. w naszej parafii. 

Dzisiaj z perspektywy czasu napiszę tak:

Jezu Miłosierny dziękuję, że daleś nam takie wydarzenie i wszystko, co było związane z moją wnuczką, bo to jeszcze bardziej zbliżyło nas do Ciebie. Przez ten rok, który upłynął od dnia jej przyjścia na świat, dałeś jej rodzicom oraz nam dziadkom tyle sił, że wystarczyło, abyśmy przetrwali nie wątpiąc w Twoje Miłosierdzie: dwukrotny pobyt naszej wnuczki w szpitalu, wszystkie badania dotyczące retinopatii (choroba oczu u wcześniaków, która zaczynała postępować), badania neurologiczne i długie, żmudne wyjazdy na rehabilitację, podejrzenie padaczki (trudny czas oczekiwania na wynik), badania prawidłowości słuchu oraz ostatnie badania u kardiologa, które na szczęście wykluczyły wady serca.

Panie Jezu przepraszam Cię, że tak długo nie mogłam zrozumieć cierpienia mojej wnuczki. Przepraszam, za tyle moich wylanych łez, zwłaszcza gdy patrzyłam na jej cierpienie w szpitalu, gdy pielęgniarka podawała jej kolejny zastrzyk przez wenflon wbity w tył głowy. Ale Ty Panie Jezu nie  dajesz nigdy cierpienia ponad nasze siły. Zrozumiałam wtedy, że Ty Panie cierpisz w tym dziecku i przez cierpienie umiłowałeś moją wnuczkę i przestałam płakać. Jeszcze nie jeden raz klękaliśmy razem z wnuczkiem do Koronki do Bożego Miłosierdzia, i chociaż on niewiele rozumie z tej modlitwy, tłumaczyłam mu, że Pan Bóg najbardziej wysłuchuje modlitwy małych dzieci, bo są przed Bogiem piękne. I wiem, że Bóg jego dziecięcej modlitwy wysłuchał.

 

Beata
Wolontariuszka „Faustinum”