Wprowadzenie 30.04.2020

Wprowadzenie do modlitwy słowem Bożym (J 6, 44-51)

20 rocznica kanonizacji św. Siostry Faustyny

„Jezus powiedział do ludu: Nikt nie może przyjść do Mnie, jeżeli go nie pociągnie Ojciec, który Mnie posłał; Ja zaś wskrzeszę go w dniu ostatecznym. Napisane jest u Proroków: Oni wszyscy będą uczniami Boga. Każdy, kto od Ojca usłyszał i nauczył się, przyjdzie do Mnie. Nie znaczy to, aby ktokolwiek widział Ojca; jedynie Ten, który jest od Boga, widział Ojca. Zaprawdę, zaprawdę, powiadam wam: Kto we Mnie wierzy, ma życie wieczne. Jam jest chleb życia. Ojcowie wasi jedli mannę na pustyni i pomarli. To jest chleb, który z nieba zstępuje: kto go spożywa, nie umrze. Ja jestem chlebem żywym, który zstąpił z nieba. Jeśli kto spożywa ten chleb, będzie żył na wieki. Chlebem, który Ja dam, jest moje ciało za życie świata”.


Z „Dzienniczka” Św. Siostry Faustyny:

„Nagle zalała mnie obecność Boża i ujrzałam się naraz w Rzymie w kaplicy Ojca Świętego i równocześnie byłam w kaplicy naszej, a uroczystość Ojca Św. i całego Kościoła była ściśle złączona z naszą kaplicą i w szczególny sposób z naszym Zgromadzeniem, i równocześnie wzięłam udział w uroczystości w Rzymie i u nas. Ponieważ uroczystość ta była tak ściśle złączona z Rzymem, że chociaż piszę, nie mogę rozróżnić, ale tak jak jest, czyli jak widziałam. Widziałam w kaplicy naszej Pana Jezusa wystawionego w monstrancji na wielkim ołtarzu. Kaplica była uroczyście ubrana, a w dniu tym wolno było wejść do niej wszystkim ludziom, ktokolwiek chciał. Tłumy były tak wielkie, że ani okiem przejrzeć nie mogłam. Wszyscy z wielką radością brali udział w tej uroczystości, a wielu z nich otrzymało to, co pragnęło. Ta sama uroczystość była w Rzymie w pięknej świątyni i Ojciec Św. z całym duchowieństwem obchodził tę uroczystość; i nagle ujrzałam św. Piotra, który stanął pomiędzy ołtarzem i Ojcem Św. Co mówił św. Piotr ⎯ nie mogłam słyszeć, lecz poznałam, że Ojciec Św. rozumiał mowę jego…” (Dz. 1044).

Relfeksje

W Ewangelii J 6 , 44-51 , zwróciłem uwagę na słowa ; zaprawdę , zaprawdę. Dlaczego Bóg kieruje do mnie słowo zaprawdę , dwukrotnie / w innych Ewangeliach  jest jeden raz /.
Po przeczytaniu / kilkukrotnym / dochodzę do wniosku, że słowa w tej Ewangelii są szczególne i bardzo ważne, bo mówią o Eucharystii, czyli o chlebie, który jest mi koniecznym, powiedziałbym niezbędnym do życia wiecznego. Jezus powiedział, Ja Jestem chlebem życia , kto Go je nie umrze. Tak jak ciało karmione jest pokarmem ziemskim, tak moja dusza potrzebuje Eucharystii.
Nawet dusza mówi, słuchajcie Słowa. Chwała Panu 

A.S.

 

Nikt nie może przyjść do mnie, jeśli go nie pociągnie Ojciec, który mnie posłał”. Za każdym razem, jak jestem w moich ukochanych Łagiewnikach i modlę się przed relikwiami św. Faustyny i obrazem Jezusa Miłosiernego, patrzę na intrygujący napis na sklepieniu “Miłością wieczną umiłowałem cię, dlatego przyciągnąłem litując się”. To mi daje do myślenia, że tak naprawdę nie przyciąga mnie do Łagiewnik ani św. Faustyna ani nawet Jezus Miłosierny, lecz właśnie Ojciec, który zlitował się w Swoim Miłosierdziu nade mną wielkim grzesznikiem i ich do mnie posłał. Oni są więc tylko posłańcami do Ojca, a łączami na drodze do Świętości są „Dzienniczek”, który wszczepił mnie w św. Faustynę i Chrzest św., który wszczepił mnie w Jezusa. 

Bartek

 

W tak krótkim fragmencie 6 rozdziału św. Jana, wersety 44-51, słowo Ojciec pojawia się 4 razy określając Boga Ojca, i raz w kontekście ojca ziemskiego. Podobnie jest ze słowem “chleb”, które Jezus wypowiada 5 razy. W trakcie rozważania tego Słowa od razu pojawił mi się obraz Boga Ojca, który wyciąga rękę, by podarować mi świeżo wypieczony, pachnący, złocisty, z chrupiącą skórką, chleb. Towarzyszył mi ten obraz w ciągu dnia i działał bardzo kojąco, a w kontekście rozterek, które ostatnio pojawiły się w moim sercu, był przypomnieniem o troskliwej miłości Ojca, który utrzymuje mnie nieustannie przy życiu i daje mi to, czego potrzebuję. Każdego dnia zwracam się do Boga: “Ojcze nasz… chleba naszego powszedniego daj nam…” Nawet jeśli modląc się tymi słowami mam na myśli podstawowe potrzeby, zarówno te materialne, jak i duchowe, relacyjne, intelektualne, to Ojciec w swej hojności nie tylko wysłuchuje, ale obdarza mnie nadobficie. I jednocześnie uczy hojności. Tak jak ofiarowane 5 bochenków, którymi mały chłopiec się podzielił, po rozmnożeniu ich przez Jezusa stały się pokarmem dla tysięcy, tak najdrobniejsza moja ofiara w rękach Jezusa może nabrać dużo większej wartości, przynieść obfitość innym.

K.S.

 

„Nikt nie może przyjść do Mnie,  jeśli go nie pociągnie Ojciec” (J 6, 44).
Jeśli zdam się tylko na siebie, droga którą kroczę może rozminąć się z drogą Jezusa. To Boża łaska i pragnienie, które łączą się z moim pragnieniem pomagają mi w nawigowaniu do nieba i rozpalają moją wiarę. 
Karmienie się Bogiem i wypełnianie Słowa w codzienności czyni mnie apostołem Chrystusa.