Nie ma mocnego…

W pew­nej chwi­li, kie­dy prze­cho­dzi­łam kory­ta­rzem do kuch­ni — usły­sza­łam w duszy te sło­wa: Odma­wiaj nie­ustan­nie tę koron­kę, któ­rej cię nauczy­łem. Kto­kol­wiek będzie ją odma­wiał, dostą­pi wiel­kie­go miło­sier­dzia w godzi­nę śmier­ci. Kapła­ni będą poda­wać grzesz­ni­kom jako ostat­nią deskę ratun­ku; cho­ciaż­by był grzesz­nik naj­za­twar­dzial­szy, jeże­li raz tyl­ko zmó­wi tę koron­kę, dostą­pi łaski z nie­skoń­czo­ne­go miło­sier­dzia Moje­go. Pra­gnę, aby poznał świat cały miło­sier­dzie Moje. Nie­po­ję­tych łask pra­gnę udzie­lać duszom, któ­re ufa­ją Moje­mu miło­sier­dziu (Dz. 687).

Cór­ko Moja, zachę­caj dusze do odma­wia­nia tej koron­ki, któ­rą ci poda­łem. Przez odma­wia­nie tej koron­ki podo­ba Mi się dać wszyst­ko, o co Mnie pro­sić będą. Zatwar­dzia­li grzesz­ni­cy, gdy ją odma­wiać będą, napeł­nię dusze ich spo­ko­jem, a godzi­na śmier­ci ich będzie szczę­śli­wa. Napisz to dla dusz stra­pio­nych: Gdy dusza ujrzy i pozna cięż­kość swych grze­chów gdy się odsło­ni przed jej oczy­ma duszy cała prze­paść nędzy, w jakiej się pogrą­ży­ła, niech nie roz­pa­cza, ale z ufno­ścią niech się rzu­ci w ramio­na Moje­go miło­sier­dzia, jak dziec­ko w obję­cia uko­cha­nej mat­ki. Dusze te mają pierw­szeń­stwo do Moje­go lito­ści­we­go ser­ca, one mają pierw­szeń­stwo do Moje­go miło­sier­dzia. Powiedz, że żad­na dusza, któ­ra wzy­wa­ła miło­sier­dzia Moje­go, nie zawio­dła się ani nie dozna­ła zawsty­dze­nia. Mam szcze­gól­ne upodo­ba­nie w duszy, któ­ra zaufa­ła dobro­ci Mojej. Napisz: Gdy tę koron­kę przy kona­ją­cych odma­wiać będą, sta­nę pomię­dzy Ojcem a duszą kona­ją­cą nie jako Sędzia spra­wie­dli­wy, ale jako Zba­wi­ciel miło­sier­ny (Dz. 1541). 

Nie ma sytu­acji bez wyj­ścia. Jesz­cze nic stra­co­ne­go. Bóg nigdy nie prze­kre­śla czło­wie­ka, nawet naj­bar­dziej zatwar­dzia­łe­go grzesz­ni­ka. Na ratu­nek toną­cym w grze­chach i w swej nie­mo­cy rzu­ca koło ratun­ko­we. Jest nim Koron­ka do Miło­sier­dzia Boże­go.