Dziecko naśladuje mamę

Wiel­kim skar­bem jest mama. Wie o tym każ­dy czło­wiek, dosko­na­le to wyczu­wa dziec­ko. Malu­chy i doro­śli lgną do swej mat­ki. Przy jej ser­cu czu­ją się bez­piecz­nie. Wie­dzą, że ona zawsze dobrze dora­dzi, a nawet, jak skar­ci, to też z miło­ści. Małe dzie­ci, a i te doj­rza­łe rów­nież naśla­du­ją zacho­wa­nie swo­jej mamy, powta­rza­ją jej sło­wa. Dziew­czyn­ki nawet pró­bu­ją cho­dzić w  mami­nych butach na obca­sach, bo po pro­stu chcą być takie jak mama. 

Jeśli więc tak wspa­nia­łym darem jest dla każ­de­go z nas ziem­ska mat­ka, to ileż bar­dziej Mat­ka Boża, któ­ra, jak sama powie­dzia­ła do św. Sio­stry Fau­sty­ny: Jestem wam Mat­ką z nie­zgłę­bio­ne­go miło­sier­dzia Boga. (Dz. 449). Sta­raj­my się więc naśla­do­wać Mary­ję w Jej… cno­tach. Pra­gnę, cór­ko Moja naj­mil­sza, abyś się ćwi­czy­ła w trzech cno­tach, któ­re Mi są naj­droż­sze, a Bogu są naj­mil­szy­mi:
pierw­sza – poko­ra, poko­ra i jesz­cze raz poko­ra;
dru­ga cno­ta – czy­stość;
trze­cia cno­ta – miłość Boża.
Jako cór­ka Moja, musisz szcze­gól­nie jaśnieć tymi cno­ta­mi
. (Dz. 1415). Z pew­no­ścią też takich cnót Mary­ja wyma­ga od męż­czyzn – swo­ich synów, zgod­nie ze sło­wa­mi: Ta dusza mi jest naj­mil­szą, któ­ra wier­nie wypeł­nia wolę Bożą (Dz. 449). Jak więc dzie­ci przy­pa­tru­ją się i naśla­du­ją czy­ny swej mamy, tak i my zechciej­my bli­żej poznać Mat­kę Bożą i naśla­do­wać Jej poko­rę, wyra­żo­ną zaufa­niem, że Bóg nad wszyst­kim czu­wa; Jej czy­stość myśli, słów, inten­cji, czy­nów, miłość. Roz­wa­żaj­my Jej spo­sób prze­ży­wa­nia trud­nych sytu­acji, codzien­nych rela­cji, spo­tkań etc. Prze­by­waj­my jak naj­czę­ściej z naszą Nie­bie­ską Mamą na modli­twie, lek­tu­rze Pisma Świę­te­go, aby coraz lepiej pozna­wać Mat­kę Bożą i czym prę­dzej „wziąć Ją do sie­bie”, do swo­jej codzien­no­ści (zob. J 19, 27b).