Objawienie Pańskie 2019

Upa­dli na twarz i odda­li Mu pokłon (Mt 2, 11).

W dzi­siej­szą nie­dzie­lę pochy­la­my się nad tajem­ni­cą obja­wie­nia się Boga czło­wie­ko­wi. Dziś Mędr­cy ze Wscho­du przy­by­wa­ją do Betle­jem, aby oddać pokłon nowo­na­ro­dzo­ne­mu Jezu­so­wi; dziś wraz ze świę­tym Janem pod­czas chrztu Chry­stu­sa w Jor­da­nie sły­szy­my sło­wa: Tyś jest mój Syn umi­ło­wa­ny, w Tobie mam upodo­ba­nie (Łk 3, 22). Rów­nież w dniu dzi­siej­szym wspo­mi­na­my cud prze­mie­nie­nia wody w wino w Kanie Gali­lej­skiej, pierw­szy cud Jezu­sa, po któ­rym … uwie­rzy­li w Nie­go Jego ucznio­wie (J 2, 11). Trzy obja­wie­nia – obec­no­ści, miło­ści i mocy Boga łączą się w jed­nym dniu. Któ­re­go z nich naj­bar­dziej potrze­bu­ję na chwi­lę obec­ną? Sio­stra Fau­sty­na  uka­zu­je nam w “Dzien­nicz­ku”, jak być nie­ustan­nie otwar­tym na przyj­ście Boga, jak nie sta­wiać Mu gra­nic i przyj­mo­wać łaskę, z któ­rą przy­cho­dzi. On prze­cież jest Emma­nu­elem, Bogiem z nami, zawsze obec­nym i wypo­wia­da­ją­cym Sło­wo życia. Chce obja­wiać swo­ją moc w naszych sła­bo­ściach; swo­ją obec­ność w chwi­lach naszej samot­no­ści i opusz­cze­niu – a miłość w chwi­lach, gdy doświad­cza­my odrzu­ce­nia od ludzi, cier­pie­nia czy też życio­wych pora­żek. Chce to czy­nić teraz. Pozwól­my Mu na to.